Wolność na trzech kółkach
Mysłowicki konstruktor opracował nowatorski pojazd dla niepełnosprawnych . Prototyp sprawdza się doskonale a ludzie na wózkach chcieliby go kupić. Najchętniej z refundacją części z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. A na to nie mogą liczyć.

ZACZEŁO SIĘ OD PODPATRYWANIA HISZPAŃSKICH NIEPEŁNOSPRAWNYCH KIBICÓW na meczach piłki nożnej .- Poruszali się na wózkach ręcznych i akumulatorach , mieli trudności z dojechaniem na stadion. W czasie rozmowy okazało się , że chcieli mieć pojazd , który pozwoliłby prowadzić bez zsiadania z wózka – wspomina Michał Gryt ,od 20 lat produkujący baldachimy i namioty ogrodowe. Do pomysłu wrócił , gdy poważnemu wypadkowi uległ jeden z jego kolegów motocyklistów. Postanowił skonstruować pojazd z platformą , na której niepełnosprawni nie musieliby schodzić z wózka.

TAK POWSTAŁ JEGO POJAZD : PLATRORMA Z POCHYLNIĄ NAPĘDZANA SILNIKIEM SKUTERA. Pomysł spodobał się wielu niepełnosprawnym. Grzegorz Kocerba, który porusza się na wózku od 23 lat, do swojej firmy codziennie dojeżdża samochodem. Najwięcej problemów sprawia mu wsiadanie do auta. W tym pojeździe jest dużo łatwiej. Jest kwintesencja tego, o co chodzi w rehabilitacji , czyli dążenia do niezależności . Z chęcią bym go nabył – ocenił chwilę po pierwszej przejażdżce. Takich ocen Gryt zebrał więcej . Ma już pierwsze zamówienia. Problemem jest cena . Mimo że konstruktorzy starają się , by pojazd był tani, będzie kosztował minimum 10 tys.zł. A to za dużo dla większości niepełnosprawnych.

POJAZD MÓGŁBY BYĆ DOFINANSOWANY PRZEZ PEFRON. Mógłby, gdyby nie przepisy. – Żaden z programów nie uwzględnia takiego dofinansowania – potwierdza Iwona Lasota, rzeczniczka PFRON. O zmiany w realizowanych przez PEFRON programach mógłby wnioskować rządowy pełnomocnik ds. osób niepełnosprawnych.
Pomysł wydaje się interesujący , ale dopóki pojazd nie ma atestów i dopuszczenia do ruchu , nie ma rozmowy mówi Jan Lach zastępca dyrektora biura pełnomocnika. – Jeżeli go uzyska i okaże się , że jest potrzebny , to rozważymy możliwość rozszerzenia katalogu dofinansowanych przez nas rzeczy – dodaje Lach. Krzysztof P.Bąk
MAŁY LITRAŻ, DUŻĘ KORZYŚCI

Trójkołowy pojazd jest zbudowany na bazie skutera. Ma silnik o pojemności 50 cm sześć., automatyczny rozrusznik i skrzynie biegów. Dodatkowo zamontowano mu wsteczny bieg , tak by łatwiej było manewrować po zatłoczonych ulicach . Nowatorstwo polega na tym , że niepełnosprawny kierowałby nim nie zsiadając z wózka. Do środka wjeżdża się po opuszczanej elektronicznie platformie – podobnie jak w niskopodłogowych autobusach przystosowanych do przewozu wózków. Wynalazek Michała Gryta mógłby ułatwić życie osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich, ale Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych na razie nie może go dofinansowywać.

Wiatr we włosach
Jeśli ktoś w ostatnim czasie mijał na drodze błyszczący czerwony skuter na trzech kołach a w nim młodego kierowcę na wózku inwalidzkim, nie musi się obawiać, że to przewidzenie. Marcin Bawej ze Świętochłowic testuje prototyp „trójkołowca inwalidzkiego” wyprodukowanego przez mysłowicką spółkę G.M.. Pojazd pozwala osobie niepełnosprawnej na szybkie przemieszczanie się bez konieczności przesiadania się z wózka i bez jakiejkolwiek pomocy osób trzecich.

Na pomysł zbudowania motoroweru specjalnie dla osób poruszających się na wózkach wpadł kilka lat temu właściciel firmy G.M. podczas hiszpańskiej delegacji. Z powodu piłkarskiego meczu ruch kołowy w Sewilli był utrudniony, więc wybrał się do centrum piechotą. Po drodze mijał zmierzających na mecz kibiców. Wśród nich było wiele osób niepełnosprawnych.

Niektórzy jechali na wózkach elektrycznych, inni sami się odpychali, jeszcze inni pchali znajomi. A jeden facet przymocował za pomocą druta wózek do motoroweru. Niestety „konstrukcja” okazała się nietrwała i mężczyzna się wywrócił. Pomyślałem wtedy, że też nie ma pojazdu, pozwalającego im na pełną samodzielność. Myślałem o tym całą drogę powrotną do Polski, a że sam jeżdżę na motocyklu, do głowy przyszła mi idea skutera z rampą – opowiada Michał Gryt.

I tak powstał trójkołowiec polskiej myśli technicznej, wyprodukowany na częściach włoskiej firmy Piaggio. Silnik o pojemności 50 cm3 ma moc 4,5km. Specjalnie z myślą o „wózkowiczach” otwieranie klapy wjazdowej sterowane jest elektronicznie na konsolecie oraz na pilocie. Wózek zaś mocowany jest do pojazdu za pomocą zaczepów. Od początku jego powstawania, rolę swego rodzaju konsultanta sprawował Marcin Bawej ze Świętochłowic. Dawniej również zapalony motocyklista, od czasu wypadku porusza się na wózku inwalidzkim.

Osoba zdrowa nawet, gdy usiądzie na wózku, nie jest w stanie wyobrazić sobie każdej sytuacji. Kiedy pojazd trzęsie na naszych drogach mimowolnie zapiera się nogami, czego ja nie mogę zrobić – mówi świętochłowiczanin. Jako pierwszy testuje trójkołowca w jeździe po ulicach. Marcin w kasku ,na wózku i w skuterze jest drogowym zjawiskiem. Inni kierowcy na jego widok nie kryją zdziwienia, ale dają też wyraz sympatii.

Gdy ostatnio byłem w parku i zostawiłem skuter, nie było chwili, żeby ktoś do niego nie podchodził i nie oglądał ze wszystkich stron- dodaje. Dla mnie najważniejsze jest to, że mogę szybko (pojazd rozwija prędkość do 50km/h)i bezpiecznie się przemieszczać. Przedtem żeby dojechać na trening musiałem prosić znajomych o podwiezienie, teraz sam decyduję, kiedy i gdzie jadę. Rzecz jasna na początku ponownie przyzwyczajałem się do ruchu na drogach, w końcu nie prowadziłem już ładnych kilka lat. Od wypadku marzyłem, żeby kiedyś znów poczuć wiatr we włosach na motorze. Skuter daje mi tego namiastkę. Pomysłodawca z Mysłowic już myśli nad udoskonaleniem swojego wynalazku. Marcin zwrócił uwagę na wielkość kół oraz inny sposób mocowania wózka. Prawdopodobnie powstanie przednia szyba i częściowe zadaszenie. Choć trójkołowiec jest opatentowany i zbiera nagrody na targach branżowych, wciąż są problemy z jego rejestracją.

Nikt w wydziale komunikacji, ba nawet w ministerstwie transportu nie wiedział , jako co pojazd należy zarejestrować. Urzędnicy zasłaniają się brakiem odpowiednich przepisów unijnych. Tyle się mówi o równouprawnieniu, działaniach na rzecz osób niepełnosprawnych, a biurokracja potrafi zahamować nawet najciekawszą inicjatywę –komentuje Michał Gryt.
Nad rozwiązaniem głowią się teraz prawnicy. Być może trójkołowce po prostu na papierze figurować będą jako motorowery dla niepełnosprawnych. Dopiero po zakończeniu formalności będzie można rozpocząć negocjacje NFZ na temat częściowej refundacji dla niepełnosprawnych. Tymczasem na aktywnych „wózkowiczów” czeka już prawie setka skuterów , a sezon wyjazdów zbliża się wielkimi krokami.

Niesamowity wynalazek Michała Gryta
Michał Gryt, mysłowicki przedsiębiorca z Krasów stał się niedawno sławny na cała Polskę.Skonstruował prototyp spalinowego wózka dostosowanego do potrzeb osób niepełnosprawnych ruchowo.
Jego wynalazek został już opatentowany, a już niedługo ma zostać wdrożony do masowej produkcji. Konstruktor i pomysłodawca twierdzi, że jest to jedyna taka maszyna na świecie. Wózek wyposażony jest w sterowaną pilotem rampę, po której osoba niepełnosprawna będzie mogła wjechać wózkiem. W ten oto prosty sposób osoba niepełnosprawna może dostać się do środka pojazdu bez niczyjej pomocy. Dzięki niesamowitym rozwiązaniom technicznym nie trzeba składać wózka czy chować go do samochodu. Wózek posiada napęd spalinowy, automatyczną skrzynię biegów i osiąga prędkość do 50km/h. Pomysł pana Michała na ułatwienie życia osobom niepełnosprawnym ruchowo może okazać się przełomem w poruszaniu się po zatłoczonych miastach. Cena pojazdu według wstępnych obliczeń powinna oscylować w kwotach ponad 10 tysięcy złotych. Pan Michał jest właścicielem firmy GM i producentem namiotów ogrodowych, których jakość jest ceniona we wszystkich zakątkach nie tylko kraju, ale i poza jego granicami.
Rewolucyjny pojazd z Mysłowic
Przedsiębiorca z Krasów jest autorem innowacyjnego pojazdu przeznaczonego dla osób niepełnosprawnych. Opracowany przez niego wózek spalinowy jest prawdopodobnie jedynym na świecie tego typu wynalazkiem. Pojazd będzie produkowany w Mysłowicach.

Na pomysł wpadłem w Sewilli. Spotkałem tam grupę niepełnosprawnych fanów piłki nożnej. Jedni pchali swoje wózki ręczni , inni mieli wózki akumulatorowe, jedna osoba wpadła na fajny pomysł – do normalnego wózka inwalidzkiego z prawej strony przydrutowała sobie motorower –opowiada Michał Gryt z firmy G.M. w Krasowach. Praca nad projektem trwały prawie rok. Najważniejszą zaletą pojazdu jest to, że osoby niepełnosprawne nie potrzebują pomocy osób trzecich przy korzystaniu z niego. Urządzenie posiada sterowaną elektronicznie rampę, po której można wjechać na podest i specjalną blokadę wózka inwalidzkiego, która gwarantuje najwyższy poziom bezpieczeństwa. Pojazd osiąga maksymalną prędkość do 50 km/h, jest wyposażony w silnik spalinowy o pojemności 50 cm3 i automatyczną skrzynię biegów. Do prowadzenia pojazdu nie trzeba posiadać prawa jazdy, może nim jeździć każdy powyżej 16 roku życia.

Zdobyliśmy wszystkie nagrody jakie są tylko możliwe w tej dziedzinie. To jedyny w swoim rodzaju pojazd na świecie –mówi M.Gryt.

Wkrótce prototyp pojazdu będzie wdrożony do produkcji. Będziemy to produkować u nas, w Mysłowicach. Przygotowujemy się do tego bardzo poważnie –zaznacza Gryt. Przede wszystkim próbujemy walczyć o dotację dla niepełnosprawnych. Andrzej Sośnierz, prezes NFZ, bardzo się w to zaangażował. Obecnie wózki są dotowane w 98 procentach, ale tylko wózki akumulatorowe, a to jest wózek spalinowy. Ustaliliśmy z A. Sośnierzem, że będzie próbował wpłynąć na zmianę ustawy-tłumaczy. Koszt pojazdu nie jest jeszcze znany. Według szacunków autora projektu, powinien zamknąć się w 15 tys.zł. Zanim pierwszy pojazd zjedzie z taśmy produkcyjnej Gryta czeka jeszcze „tylko” walka o atesty i przeprawa przez gąszcz przepisów.

Wózek pełen nadziei
Michał Gryt od ponad 20 lat prowadzi firmę GM produkująca namioty i baldachimy ogrodowe. Dwa lata temu w czasach służbowej podróży po Hiszpanii wpadł na genialny pomysł, który może znacznie ułatwić życie niepełnosprawnych.
Spalinowy pojazd pomysłu Gryta jest zbudowany na bazie popularnego skutera Piaggio. W odróżnieniu od oryginalnego skutera pojazd ma wsteczny bieg, rozrusznik i automatyczną skrzynie biegów. Jest trójkołowy. Najważniejsza jest jednak elektronicznie opuszczana platforma, po której niepełnosprawni mogą wjechać wózkiem. Właśnie to sprawia, że pojazd jest nowatorski.

PRZEDSIĘBIORCA Z KRASÓW WCZEŚNIEJ NIE MIAŁ KONTAKTU Z OSOBAMI PORUSZAJĄCYMI SIĘ NA WÓZKACH INWALIDZKICH. To był zupełny przypadek . W Sewilli przechodziłem nieopodal stadionu piłkarskiego. Na mecz szło mnóstwo kibiców, również grupa niepełnosprawnych. Poruszali się na wózkach ręcznych i akumulatorowych, mieli trochę trudności z dojechaniem. Zauważyłem, że jeden z nich swój wózek drutami przyczepił do motoroweru i tak jechał. Ale na skrzyżowaniu druty puściły i wywrócił się. Pomogłem mu wstać. W czasie rozmowy okazało się, że nie ma pojazdu ,który pozwoliłby wjechać na niego wózkiem i jechać – wspomina Michał Gryt. Do Gryta dotarło, że przy przemieszczaniu się samochodem niepełnosprawni mają problem. Pozbawia się ich nóg, czyli wózka – mówi przedsiębiorca.

TA MYŚL NIE DAWAŁA MU SPOKOJU. Gryt, który lubi pojeździć na motorze, sporządził pierwsze szkice. Do pomysłu wrócił, gdy jego motocyklowy kolega miał wypadek, stracił władze w nogach i musiał poruszać się na wózku. To mnie zmobilizowało. Doszedłem do wniosku, że warto się tym projektem zająć. Dowiedziałem się, że w ciągu roku w Polsce przybywa 11tys. niepełnosprawnych osób – dodaje konstruktor. Gdy stworzono prototyp, okazało się, że do tej pory nikt na świecie nie wpadł na podobny pomysł. A spalinowy pojazd dla niepełnosprawnych zbierał bardzo pochlebne recenzje od głównych zainteresowanych. Choćby na międzynarodowych targach w Łodzi. Niektórzy się cieszyli , inni płakali, że mogliby mieć taki pojazd. W nim niepełnosprawny jest zupełnie niezależny – opowiada Michał Gryt.

TERAZ W FIRMIE GM PRZYMIERZAJĄ SIĘ DO SERYJNEJ PRODUKCJI. Firma próbuje uporać się z gąszczem przepisów, przez który trzeba przebrnąć, by uzyskać homologację i atest dla takiego pojazdu. Chcielibyśmy wejść na rynek wiosną. Mamy dość duży zakład i park maszynowy więc z produkcją nie będzie problemu. Wyprodukujemy tyle, by zaspokoić zapotrzebowanie na rynku- zapowiada właściciel firmy GM. Jeszcze nie wiadomo, jaka będzie cena takiego pojazdu. Na pewno wyniesie ponad 10 tys. Zł. Chciałbym, żeby był jak najtańszy. Osoby niepełnosprawne nie dysponują dużymi pieniędzmi. Aczkolwiek zauważyłem, że urządzenia dla nich są szalenie drogie, co mnie zdziwiło-kończy Michał Gryt.

Świat bez barier
Największym mankamentem dostępnych do tej pory motorowerów i motocykli przewidzianych dla niepełnosprawnych był fakt, że projektowali je pełnosprawni inżynierowie. Tak było m.in. w przypadku popularnego w czasach PRL Simsona Duo. Żeby się nim przejechać, kierowca musiał wysiadać z wózka. Takie rozwiązanie było dalekie od komfortu, a Simson ze skłonnością do wywrotek, stwarzał zbyt wiele zagrożeń dla kierowcy. Na szczęście idea stworzenia niedrogiego pojazdu dla osób przykutych do wózka jest nadal żywa.
Na rozwiązania przełomowe zwykle wpada się przypadkiem. Tak było z prawem grawitacji, tak było ze skuterem G.M. Motowheel. Ten trójkołowy pojazd pozwala na samodzielne przemieszczanie się i korzystanie z uroków podróżowania z wiatrem we włosach osobom, które nie chodzą.

Michał Gryt (producent skutera) w hiszpańskiej Sevilli spotkał grupę niepełnosprawnych, którzy zmierzali na stadion. Jeden z nich, żeby poruszać się szybciej i sprawniej swój wózek przywiązał drutem do skutera. Próbując manewrować jednośladem, upadł obok Gryta. Tak narodziła się idea pojazdu. Zanim jednak skuter wyjechał po raz pierwszy z zakładu, trzeba było zmierzyć się z pełną listą wyzwań.

Skuter jest skonstruowany na bazie modela Piaggio Zip 50. Taki właśnie skuter trafia z Włoch do zakładu G.M. w Mysłowicach, gdzie jest cięty. Czeka tu już rama , którą tworzą stalowe profile 50×50 mm o grubości 1,5mm. Żeby Motowheel był symetryczny, potrzebny jest dodatkowe pół identycznego skutera. I tak lewy wahacz stanowi rama stalowa, prawym zaś jest czterokonny silnik Piaggio. Nieodzownym elementem podwozia jest podest na wózek i dwudzielny pojazd z blachy stalowej. Z przodu brak drgań kierownicy i zwrotność w zakrętach zapewnia gazowy amortyzator skrętu. Pozostaje jednak pytanie, jak to się dzieje, że wózek na skuterze jest nieruchomy w czasie jazdy?
Odpowiada za to zatrzaskowy system mocujący. Proste, ale bardzo innowacyjne rozwiązanie polega na zamontowaniu do wózka kierowcy specjalnych boków. Są one tak dopasowane, że po wjeździe na skuter bezpośrednio trafiają do specjalnych gniazd. Po zatrzaśnięciu unieruchamiają wózek i zmieniają go w siedzenie kierowcy. Kierownica, prędkościomierz i kontrolki niczym nie różnią się od tych w seryjnym Piaggio. Różnicę stanowią natomiast dwie dźwignie pod kolumną kierownicy , które po odepchnięciu zwalniają wózek.

Obok specjalnej konstrukcji , najważniejsza i najbardziej skomplikowana w skuterze jest elektronika. Żeby kierowca był zupełnie niezależny, pojazd jest elektrycznie opuszczany za pomocą pilota. Rampa o nachyleniu 15% pozwala wjechać na Motowheela bez żadnych przeszkód. Jej opuszczanie i składanie można w każdej chwili przerwać poprzez zwolnienie przycisku na pilocie. To na wypadek, gdyby korzystanie z pojazdu mogło stanowić niebezpieczeństwo dla osób trzecich. Samodzielne parkowanie Motowheela w mieście nie byłoby możliwe, gdyby nie hamulec ręczny i elektryczny bieg wsteczny. Można dzięki niemu skutecznie wycofać albo zawrócić praktycznie w każdym miejscu. Motowheel pomimo swojej konstrukcji nie wygląda jak pokrojony i zszyty na nowo skuter Piaggio. Jednolita bryła i dobre wykończenie sprawiają, że urodą i oryginalnością może on spokojnie konkurować z najciekawszymi skuterami na rynku. A jak się nim jeździ? Nigdy nie siadałem na wózek inwalidzki. Tym razem było to konieczne . Podjazd rozkłada się w kilka sekund. Dokładnie tyle samo trwa wjazd na skuter i podłączenie się do gniazd mocujących. Po odpaleniu kluczykiem skuter zachowuje się jak seryjny, dwukołowy Piaggio. Automatyczne przeniesienie napędu sprawia, że płynnie przyspiesza. Na ma też problemów z hamowaniem. Co najlepsze, właściwie żadna ewolucja nie jest w stanie go przewrócić. Ze zjazdem też nie ma żadnych problemów. Wystarczy popchnąć dźwignie mocowania, by spokojnie opuścić pojazd. Przed kradzieżą na czas postoju chroni go blokada kierownicy i immobiliser. Dorosły kierowca nie potrzebuje prawa jazdy, ale niezbędny jest kask. Po trzech latach prac nad pojazdem i zdobywania pozwoleń, skuter z Mysłowic jest gotowy do sprzedaży. W tym roku rusza seryjna produkcja. Motowheelem zainteresowani są już Francuzi i Niemcy. Jak skuter przyjmie się w Polsce?